Hu hu ha czyli z biblioteki prosto na kulig

Dodano: 10.02.2012
A A A
Jak widać sroga zima wcale nie musi być utrapieniem. O tym jak fajnie można zorganizować sobie czas na feriach, przekonały się dzieci z Trzcinicy, które 8 lutego, wybrały się do Dębowca, aby wziąć udział w kuligu.



    Jazda saniami zaprzężonymi w konie, to dla wielu dzieci nie lada atrakcja. Zwłaszcza gdy  w lesie jest  biało i  mroźnie, a na wszystkich kuligowiczów czeka później ciepły posiłek i kubek gorącej herbaty.






    Jak widać sroga zima wcale nie musi być utrapieniem. O tym jak fajnie można zorganizować sobie czas na feriach, przekonały się dzieci z Trzcinicy, które 8 lutego, wybrały się do Dębowca, aby wziąć udział w kuligu. Dzięki inicjatywie organizatorów, Stowarzyszenia Rozwoju Kultury Ludowej Ziemi Jasielskiej i Filii Gminnej Biblioteki Publicznej w  Trzcinicy,  dzieci, które w tym roku nigdzie nie wyjechały i tegoroczne ferie  spędzają  w  domach mogły przeżyć niecodzienną przygodę, wycieczkę pełną frajdy i doskonałej zabawy.



    Otulone śniegiem pola, zaśnieżone lasy oraz długa biała droga  stworzyły przepiękną scenerię i wprowadzały uczestników w cudowny nastrój. Niesamowite wrażenie zrobiła na uczestnikach nie tylko zimowa aura, ale i konie ciągnące sanie. Dzięki roztaczającej się wokół „białej pierzynce” zrobiło się  pięknie i magicznie. Doskonałym zakończeniem tej zimowej wyprawy, dla zmarzniętych, ale szczęśliwych kuligowiczów, był ciepły poczęstunek  zorganizowany  przez członkinie Stowarzyszenia i  Koło Gospodyń Wiejskich z Dębowca.



Dzieci miały okazję spróbować tradycyjnego „smarowidła prababci” czyli kanapek ze smalcem i ogórkiem, a na rozgrzewkę nie mogło zabraknąć gorącej herbaty z miodem  i ulubionych przez dzieci frytek.

Agnieszka Jeleń

Cookies

Ta strona korzysta z cookies, które instalowane są w Twojej przeglądarce, więcej informacji w Polityce Prywatności