Indianie znad Araguaia

Dodano: 06.06.2013
A A A
Cyfrowe Archiwum Tradycji Lokalnej Fundacji Ośrodka KARTA działające przy Gminnej Bibliotece Publicznej w Jaśle z/s w Szebniach udostępnia czytelnikom jeden z ostatnich reportaży Wojciecha Breowicza napisany do „Kroniki Tygodnia”, w którym przedstawia życie Indian mieszkających w wioskach z polskimi emigrantami.

Cyfrowe Archiwum Tradycji Lokalnej Fundacji Ośrodka KARTA działające przy Gminnej Bibliotece Publicznej w Jaśle z/s w Szebniach udostępnia czytelnikom jeden z ostatnich reportaży Wojciecha Breowicza napisany do „Kroniki Tygodnia”, w którym przedstawia życie Indian mieszkających w wioskach z polskimi emigrantami.

„…W północnych rejonach stanu Goias w Brazylii zamieszkują w puszczach nad rzeką Araguaia Indianie szczepu Carajas. Są oni przystępni,  ludzcy i gościnni. Żyją z rybołówstwa, polowania, i skromnych plantacji. Wyznają tradycyjne bóstwo Aruana, żyją w sposób moralny i uczciwy.



Szkoła
Przed wielu laty Urząd Opieki nad Indianami zbudował im szkołę. Nauczyciel przyjechał i rozpoczęła się nauka. Indianie przysłali wszystkie dzieci w wieku szkolnym. Przy szkole istnieją kursy kroju i szycia oraz innych zajęć praktycznych dla dorosłych dziewcząt. Mieszkańcy powoli zaczynają rozumieć język portugalski, chociaż między sobą posługujemy się własnym dialektem, tak jak i emigranci z Polski.

Mieszkania
W cieniu bujnych zarośli czają się chaty pokryte liśćmi z palmy babacu,  z dachami prawie do samej ziemi. W jednoizbowej ranszy śpi cała rodzina. Za posłanie służą „sterty” – plecionka z liści palmy. Gdy noce są bardzo duszne, Indianie sypiają na podwórku pod daszkiem z taniego płótna, nabytego od przybyszów obcych.
Młode małżeństwa
Małżeństwa są dozwolone dla dziewcząt po 15-tym roku, dla chłopców zaś po 18-tym. Młodzi zapoznają się w tajemnicy przed rodzicami. Następnie po ujawnieniu zamiarów młodych następuje narada krewnych obydwu stron w obecności nowożeńców. Narada staje się prawem zaręczynowym. Młodzi mogą się pobrać dopiero po upływie roku…

Życie społeczne
Życie socjalne i moralne wioski stoi na wysokim poziomie, który można nazwać przeciwieństwem stosunku do środowisk cywilizacyjnych. Nie istnieją kradzieże, obmowy, wyzysk, ani tak zwane „Trójkąty małżeńskie. W wypadku gdy zbliża się mężczyzna do cudzej małżonki, gromadzi się cała okolica i sprawiają przestępcy takie lanie, że mu się „rodzona babcia przyśni”. Gdy w czasie jednej z takich kar miejscowy nauczyciel zwrócił na to uwagę kacyka, ten odrzekł spokojnie „Nie umrze on nie. Trzeba prać aby go umoralnić. Takie jest nasze prawo!” Indianie dążą do postępu i polepszenia swych warunków życiowych. Pragną aby ich dzieci uczyły się i zdobywały wyższy szczebel społeczny. Uczniowie przygotowują się do nauki w gimnazjum w Campinas.

Ceramika
Carajas pracują w fabryce naczyń domowych z gliny. Są to wazy, kotły, garnki, kubki i urny, w których grzebią resztki zmarłych. Naczynia te posiadają nieblaknące malowidła i rysunki obrazujące historię rodzinną. Ornamentacja, jej tematyka i trwałość są godne podziwu.

Zabawy uroczystości
Jedną z interesujących uroczystości jest obrzęd wprowadzanie w życie społeczne chłopców po ukończeni trzynastego roku życia. Zabiera się młodzieńców ze wszystkich wiosek zamieszkałych przez ludność plemienia. Zostają odseparowani od rodziny i umieszczeni w świątyni bóstwa Aruana. Następują tu pierwsze postrzyżyny dokonane przez duchownego oraz malowanie całego ciała czerwoną farbą. Młodzież pozostaje w świątyni 20 dni, pobierając od kapłanów nauki moralne. W tym okresie młodzi nie mogą widzieć osób płci odmiennej nawet z rodziny , bo takie spotkanie przynosi nieszczęście. Po dwudziestu dniach biorą udział w wielkim gromadzkim polowaniu. Zgodnie z starą tradycją stroją się w czapy z piór, malują ciało farbami, zbroją się w łuki, oszczepy i maczugi. Po polowaniu i marszach z okrzykami następuje kilkudniowa zabawa nieraz przeciągająca się do miesiąca. Tymczasem w wiosce obradzają im pomarańcze, banany, ananasy, abakany, śliwki, owoce tropikalne, a puszcza huczy im nieznaną pieśnią jutra, które zwać będą „utrapieniem cywilizacyjnym…” (Wojciech Breowicz, Brazylia, 3 lipca 1965 rok)

 
Zespół CATL przy GBP w Jaśle z/s w Szebniach

Cookies

Ta strona korzysta z cookies, które instalowane są w Twojej przeglądarce, więcej informacji w Polityce Prywatności